Jest słoneczny, choć mglisty poranek. Z mlecznych oparów wyłaniają się człowiek (płci żeńskiej) i pies (męski osobnik). Ten drugi kuca i załatwia to, co trzeba, tuż przy chodniku. Ten pierwszy udaje, że tego nie widzi. „Skończyłeś psie? To śmigamy! Może nikt nie zauważy…”

Ale z tyłu pojawiają się nieoczekiwanie dwaj upierdliwcy: Sas&Pies. Maciek wyciąga zapasowy woreczek. Podaje właścicielce kundelka, który był łaskaw wydalić z siebie kolację.

– O widzę, że zapomniała pani woreczka. Proszę, mam dwa zapasowe… – mówi grzecznie.

– Dziękuję… – cedzi przez zęby „szczęśliwa” kobieta. Nie mam wątpliwości – bardzo ją ucieszyła moja pomoc… 🙂

Taka sytuacja zdarzyła mi się niedawno na porannym spacerze. Pani, której podałem zapasowy worek, zawsze zostawia „urobek” swojego psa – nawet na środku chodnika. Nie znoszę tego. Zwłaszcza gdy w to wdepnę (ale może ktoś to lubi…). Jednak kłócić się z nią nie zamierzam – to bezcelowe. I tak ma to gdzieś. Fajny pies, kiepski człowiek – jest jak w piosence nieodżałowanego Jana Kaczmarka z Kabaretu Elita:

Pero, pero,

bilans musi wyjść na zero.

A przecież zasady są proste – sprzątam po moim psie we wszystkich miejscach publicznych: na chodnikach, miejskich trawnikach, placach itd. Nie pozwalam mu obsikiwać kół samochodów, kwietników, nogawek (jakiś rok temu terrier z sąsiedztwa obsikał innego z sąsiadów; właściciel nie zareagował…).

Właściwie w ogóle nie powinno się o tym rozmawiać. Masz psa? Sprzątasz po nim. Nie chcesz? Płacisz mandat – 500 złotych. I… koniec. O czym tu więcej rozprawiać?

Ale zawsze pojawia się jeden, dyżurny, wygodny wykręt: nie ma kosza na psie kupy. Tylko czy on jest naprawdę niezbędny? Nie wystarczy zwyczajny, taki, jak na inne odpady? Moim zdaniem w zupełności wystarczy.

Ale ciągle ktoś ma z tym wątpliwości – łącznie z niektórymi strażnikami miejskimi, którzy chcieli karać właścicielkę psa za to, że wyrzuciła woreczek z odchodami pupila do zwyczajnego kosza. Moim zdaniem to normalne.

Żeby więc nie było żadnych wątpliwości, zapytałem o to eksperta od bakterii, wirusów, grzybów i pasożytów (podobno wie o nich znacznie więcej, niż one same o sobie…), profesora Andrzeja Gładysza. Pan profesor przez wiele lat był kierownikiem Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Był też przez długi czas konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych. Na pewno więc potrafi wyjaśnić wątpliwości:

Czy potrzebny jest specjalny kosz na psie kupy?

utworzone przez Zwierzdobry.pl: Maciej Sas i prof. Andrzej Gładysz

Podkreślmy więc raz jeszcze – dla pozbycia się wątpliwości: zwyczajny kosz jest odpowiednim miejscem na worek z psią kupą. Posprzątaj, a nie wdepniesz… 🙂

Zdjęcia: Maciej Sas