Kochanie, nasza kotka jest chyba chora! Musimy z nią iść do lekarza – Piotr, mój znajomy z niepokojem zakomunikował to swojej żonie, Marcie. Kobieta, jak to zwykle bywa, była bardziej spostrzegawcza.

– Nie jest chora. Ma ruję – odparła spokojnie.

– Ale jak to: w wieku 7 miesięcy? – Piotrek nie dawał spokoju.

– Widocznie tak to u kotów jest – Marta potrafiła opanować emocje lepiej od męża. – Trzeba będzie ją wykastrować. Tylko kiedy?

O to też mnie zapytała, gdy zobaczyliśmy się wczoraj. Mogłem zabłysnąć wiedzą i odpowiedzieć. Nie to, żebym był taki wyedukowany od zawsze. Akurat kilka dni temu rozmawiałem na ten temat z prof. Wojciechem Niżańskim, kierownikiem Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zresztą, fragmentu rozmowy dotyczący tego, czy, kiedy i jak kastrować suki i psy można już posłuchać na blogu. Jest tam też mowa o skutkach podawania naszym czworonożnym przyjaciołom środków hormonalnych.

Doskonale rozumiem niepokój mojego kolegi, Piotra – kiedy moją domowniczkę Blue dopadła pierwsza ruja, też byłem lekko zaskoczony… Dobra, nie oszukujmy się: zaskoczenie było wielkie!

Również dla Berosława – kotka, zwykle niezależna i niechętna do przytulanek, nagle zaczęła go traktować jak swój materac: kładła się obok psa, na nim, pod nim. Robiła wszystko, byle się przytulić do kogoś lub czegoś. Turlała się też po kanapie, wydając z siebie nieustannie dziwaczne dźwięki. Poczuła wolę bożą, jakby to ujęła moja babcia Kazia…

I tak było przez prawie trzy tygodnie. Męczące. Chociaż Berkowi się spodobało – mógł wreszcie dopaść Blue i ją starannie wymemlać. W efekcie ciągle chodziła mokra, jak by właśnie wydostała się z wanny pełnej wody.

Kres tym męczarniom położył potem nasz domowy lekarz weterynarii – było ostre cięcie, a potem kotka przez dwa tygodnie łaziła w śmiesznym wdzianku (żeby sobie nie wygryzać szwów na brzuszku).

No dobrze, powiesz, ale kiedy wreszcie kastrować koty?! Zanim posłuchasz rozmowy o tym z profesorem Wojciechem Niżańskim, sięgnij do tej dotyczącej psów – wiele rzeczy jest takich samych. A czym się różnią koty od psów?

Oczywiście, zawsze o terminie i sposobie zabiegu decyduje lekarz weterynarii. Najpierw musi dokładnie zbadać pacjenta, wypytać właściciela zwierzęcia o to, kiedy kotka miała ruję, jak się teraz zachowuje itd. Dodajmy jeszcze, że kastrowanie kotki jest wyraźnie droższe niż taki zabieg dotyczący kocura. Na to też musisz być gotowy.

Ale warto. Wiem to, bo mojej Blue (za późno kastrowanej, przyznaję…) przytrafiło się ropomacicze. Gdybym ją wcześniej poddał zabiegowi, nie stanęłaby na krawędzi… Szczęśliwie udało się niebieskiego kota naprawić. Ale to już zasługa naszego lekarza, pana Michała.

A na koniec jeszcze coś dla tych, którzy nie widzieli, jak zachowuje się kotka w czasie rui – krótki filmik. Nie jest co prawda zachwycającej jakości, ale dowiecie się, co to znaczy…  Tak zachowywała się moja Blue:)