Kot kontra choinka – taka bezlitosna bitwa rozgrywa się już w wielu domach. Domowy tygrys nie ma wątpliwości, że kłującego wroga trzeba dopaść i powalić. A potem zabić. Jak sobie z tym poradzić: kocham i tradycję (czyli choinkę) i przyjaciela (czyli kota). Jest jakaś szansa za zawarcie rozejmu? Jak prowadzić negocjacje? Po radę Zwierz Dobry wyruszył do zaprzyjaźnionego eksperta od kocizmu, zoopsychologa Marcina Wierzby:

Kot kontra choinka: jaką szansę w takim starciu ma świąteczne drzewko

utworzone przez Zwierzdobry.pl: Maciej Sas i Marcin Wierzba

Rozwiń transkrypcję rozmowy

Nie mam pojęcia, dlaczego koty tak bardzo lubią choinki, ale może znasz jakiś skuteczny sposób, by je zniechęcić do demolowania drzewka świątecznego? Bo taki problem z małymi myśliwymi pojawia się niemal w każdym domu, w którym mieszka kot…
Choinka jest świetnym polem treningowym dla każdego kota: widzą na niej błyszczące rzeczy, jak się trąci łapą, one się zaczynają chwiać, dyndają się na wszystkie strony. Jak się złapie mocniej, to spada jakiś łańcuch, którym można się owinąć, który można upolować i zabić. Kończy się wszystko na tym, że upolowana jest cała choinka… Kot jest myśliwym. Nie ma sposobu na to, by go przekonać, że na choinkę się nie wskakuje! Można ją natomiast wynosić na balkon.

Chcesz w tej chwili powiedzieć: „Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy chcecie mieć choinkę w domu, a macie też kota!”?
Tak! Oczywiście można zająć umysł kota zabawą innymi przedmiotami, ale choinka i tak będzie dla niego bardzo atrakcyjna.

Zostają nam więc rozwiązania niestandardowe, pomysłowe, techniczne: powiedziałeś, ze można wystawić choinkę na balkon albo zrobić coś innego tego typu…
W ciągu dnia można kota kontrolować. W nocy nie jest to możliwe. A kiepsko jest deptać goła stopa po okruchach bombek (śmiech).

A może powiesić drzewko gdzieś wysoko, poza zasięgiem kocich pazurów?
Można tak. Albo niech to będzie choinka innego typu.

Na przykład?
Na przykład ja przez wiele lat miałem choinkę wyciętą z drewna, czyli wycięty kształt choinki, a w nim zamontowane diodki. Nie było to specjalnie interesujące dla moich kotów, a dla mnie miało znaczenie symboliczne. Stało sobie takie małe coś…

Nadzieje zostały rozwiane bezlitośnie… Dlatego jak co roku małą choinkę… zawieszę pod sufitem. Wiem, wiem – to okrucieństwo w stosunku do kotów (blue i Bubusław zawsze patrzą na mnie w takiej sytuacji z wyrzutem…). Nie zamierzam jednak biegać po świeżym szkle z bombek. To oczywiście rozwiązanie dla tych, którzy nie mają balkonu.

A może masz jakieś inne, wypróbowane metody na to, żeby wilk był syty i owca cala? A raczej, żeby kot był radosny, a choinka przetrwała święta? Napisz o nich w komentarzach – przekażemy je reszcie kotolubów. Niech wszyscy mają szanse przeżyć święta i z kotem, i z choinką 🙂