– Maciek, jakiego psa wybrać naszej Marysi pod choinkę? Ona od dawna chce yorka. To będzie idealny prezent – znajoma zapytała mnie kilka dni temu, wiedząc, że piszę o zwierzętach (imię dziecka zmieniłem, bo nie o konkretnego człowieka mi chodzi, a o wielkie zjawisko).

Jak zawsze w takich przypadkach odpowiedziałem, że nie jestem zoopsychologiem, więc fachowo nie mogę jej podpowiedzieć. Oczywiście, swoje zdanie na ten temat mam (o tym za chwilę), ale lepiej zapytać eksperta.

Coś jeszcze muszę zaznaczyć: sam nie znoszę ekscytowania się Bożym Narodzeniem jeszcze przed Wszystkimi Świętymi. Ale tu sprawa była pilna. Żeby nie pleść głupot, o radę w sprawie „psiego prezentu” poprosiłem zaprzyjaźnionego zoopsychologa Marcina Wierzbę:

Jaki kot albo pies będzie najlepszym prezentem pod choinkę

utworzone przez Zwierzdobry.pl: Maciej Sas i Marcin Wierzba

Rozwiń transkrypcję rozmowy

Powiedz, jakiego psa albo kota kupić pod choinkę? Bo zbliżają się święta, więc sporo osób już o tym myśli.
Pluszowego.

Dlaczego akurat takiego?
Bo ten pluszowy kot albo pies nie będzie cierpiał z tego powodu, że stał się kaprysem dziecka albo innej osoby. Nie jest najlepszy pomysł, żeby dawać w prezencie komukolwiek jakąkolwiek żywą istotę. I myślę tutaj o różnych gatunkach zwierząt, nie tylko psach i kotach, ale też o różnych okazjach – urodzinach, mikołajkach, czy tak jak mówisz w charakterze prezentu pod choinkę.

Co jest chyba najczęstsze… ?
To częste i jest to bardzo duży problem. Również z adoptowaniem psów czy kotów ze schronisk i darowaniem ich jakiejś osobie, która wcale być może nawet nie chce takiego prezentu albo nie jest gotowa na opiekę nad zwierzakiem.

Chcesz powiedzieć, że to jest kaprys, który nie został przemyślany?
To jest kaprys albo tej osoby, która daje prezent (chce być oryginalna, więc daje w prezencie tak naprawdę kogoś żywego) albo jest to uleganie kaprysom dzieci bądź innych osób nie do końca mających dobrze przemyślane sprawy opieki nad zwierzakiem. Jeżeli bierzemy psa, to on nie jest tylko na święta, on jest na całe życie. Kot zresztą tak samo. A to życie trwa kilkanaście lat i w ciągu tych kilkunastu lat ja muszę nie tylko zaspokoić potrzeby zarówno gatunkowe, jak i osobnicze tego zwierzaka.

Czyli? Wytłumacz to, proszę…
Potrzeby gatunkowe: każdy pies potrzebuje ruchu, potrzebuje jeść odpowiednią karmę, chodzić do weterynarza, być czesanym, mytym, mieć psie rozrywki, spędzać czas ze swoim właścicielem. Ale każdy pies jest inny, więc dochodzą jeszcze potrzeby osobnicze, tak samo jak w przypadku ludzi. Będą psy, które będą szczęśliwe po kilku spacerach w umiarkowanym tempie w jakimś parku, a będą takie, dla których to będzie za mało, które będą potrzebowały bardziej intensywnego treningu ruchowego. Te wszystkie rzeczy trzeba brać pod uwagę i to na prawdę wymaga solidnej narady rodzinnej (dużo wcześniej niż tuz przed świętami). To są różne pytania związane z podziałem obowiązków, związane z przewidywaniem zdarzeń, które mogą się pojawić w życiu takiego psa, chociażby zdarzeń ekonomicznych czy wyjazdów, na które nie można zabrać psa albo kota. Poza tym z biegiem czasu dochodzą jeszcze wydatki na leczenie, bo zwierzęta starzeją się tak, jak my, chorują na bardzo podobne choroby, bywa że równie często jak my. Te wszystkie elementy trzeba sobie uzmysłowić wcześniej. Jeżeli wynik tej narady rodzinnej będzie pozytywny, jesteśmy gotowi, żeby zajmować się psem albo kotem, to tylko pod tym warunkiem on się może pojawić w okresie Bożego Narodzenia, ale równie dobrze może się pojawić w innym momencie w roku.

Sugerujesz, że to jest możliwe, żeby takiego psa podarować ale trzeba dużo wcześniej taki „prezent” (choć to głupie słowo w tym przypadku) przygotować?
Przygotować, przedyskutować wszystkie za i przeciw, no i świadomie tego psa czy kota przygarnąć.

Rozmawiamy akurat po Twoich zajęciach, w czasie których albo uczysz ludzi, jak postępować z psami, albo korygujesz pewne rzeczy w zachowaniu. Spodziewam się że po Nowym Roku zwykle więcej klientów takich masz, którzy nie bardzo wiedzą, co zrobić z takim prezentem, nie byli przygotowani i nie mają instrukcji obsługi psa albo kota?
Tacy klienci zdarzają się przez cały rok. Natomiast bywa tak, że w okresie świątecznym rośnie liczba adopcji zwierząt schroniskowych czy zwierząt z fundacji. Tych miejsc, z których można adoptować zwierzę, jest sporo. Uważam że prawidłowo, świadomie prowadzone schronisko czy fundacja powinna w okresie świątecznym (będę może rygorystyczny za bardzo…) zablokować możliwość adopcji!

Czyli na pewien czas w ogóle ich zaprzestać?
Tak, na pewien czas – tak, aby wykluczyć sytuację, że zwierzę jest adoptowane w charakterze żywego prezentu, a potem, jak ten prezent się znudzi, jest oddawane do fundacji czy do schroniska, co powoduje na pewno spadek dobrostanu tego zwierzaka. Bo dajemy mu na chwilę dom, a potem mu ten dom odbieramy…

Daliśmy nadzieję, a po chwili ją odebraliśmy. Powiedziałeś o schroniskach – to jest jedna strona. Z drugiej strony bardzo często jest tak, że kupujemy zwierzaki. A temu, który sprzedaje psa często zależy mu na tym, by się pozbyć szczeniaka albo kociaka. No a święta są dobrym chwytem marketingowym.
Tak, ale dobry hodowca (działający dla dobra rasy i swoich psów) będzie raczej prowadził bardzo dogłębny wywiad z potencjalnym kupującym, aby mieć pewność, że ten zwierzak trafi do dobrego człowieka, w dobre ręce i do dobrego środowiska. Tutaj więc ryzyko sprzedaży szczeniąt przez porządnych hodowców w okresie świątecznym jest raczej małe.

Można więc rzeczywiście po tym, co powiedziałeś zaryzykować, że najrozsądniejszym rozwiązaniem, jeżeli dziecko marzy o kocie czy psie, jest pójść i wybrać ładnego, ale pluszowego?
Tak, jeżeli to ma być prezent pod choinkę, to tak.

Bo zwykle bywa chyba tak, że jest prezent pod choinkę i podobnie jak ona, po paru dniach zwierzak jest wyrzucany z domu?
Rzeczywiście, tak też się zdarza. Poza tym trzeba pamiętać, że psy i koty mają różne charaktery. Jeżeli się nie dopasuje tego zwierzaka do trybu życia danej rodziny, to on nie spełni oczekiwać tej rodziny, czyli zostanie zwrócony do miejsca, w którym wcześniej przebywał, by było najlepiej. Ale równie dobrze może być wyrzucony na ulicę. Takie przypadki też się, niestety, zdarzają…

Powtórzę jeszcze raz to, co powiedział Marcin Wierzba: najlepszy pies (albo kot) jako prezent pod choinkę to PIES (albo KOT) PLUSZOWY!

W końcu te święta to okres, kiedy w sposób szczególny mamy czynić dobro. Darowanie zwierzęcia pod choinkę na pewno nie ma nic wspólnego z dobrem (zapytajcie pracowników schronisk dla bezdomnych zwierząt, co dzieje się tam po świętach…).

Oczywiście, nie chodzi o to, by moja znajoma wybiła z głowy swojej córeczce chęć przytulania własnego, żywego psa. Jeśli więc dziecko dostanie od Gwiazdora (Świętego Mikołaja, Aniołka, czy kogo tak jeszcze…) najpierw pluszaka, a potem z mamą i tatą przygotuje się na żywego zwierza, jest szansa na spełnienie psich marzeń Marysi. I na dobry finał sprawy. A o to przecież chodzi w Boże Narodzenie 🙂