Zły i podły ze mnie człowiek. Cóż począć… Skąd ta samokrytyka? Poczytałem dziś standardowe (rzec można…) porady psiarzy dotyczące tego, czy nasz zwierz powinien mieć prawo spać z nami w łóżku. Przy tej okazji przypomniała mi się ciekawa, pouczająca historia. Wydarzyła się jakiś rok temu, na jarmarku, w czasie którego sprzedawana była żywność regionalna z Dolnego Śląska.

Berosław poluje na głaskanie

To było typowe, jesienne popołudnie: deszcz siąpił, buty grzęzły w błocie, człapaliśmy w tych „borowinach” od stoiska do stoiska, zerkając, co ciekawego można tam kupić, by zebrać zapasy tłuszczu w oponkach brzusznych na zimę… Berosław, jak zwykle, chciał się z wszystkimi zaprzyjaźniać, nadstawiając swój kudłaty zadek do głaskania, gdy tylko ktoś zerknął w jego stronę dłużej niż przez sekundę.

Wreszcie upolował sobie kogoś do głaskania: panią lat około 57. O czym rozmawialiśmy? Wiadomo…

– Jaki piękny dredziarz. A jaka to rasa: może komondor? – zagadnęła pani, głaszcząc psa.

– Nie, to bergamasco. Komondory są białe, większe i mają węższe dredy – wyjaśniłem automatycznie (powtarzam tę regułkę często).

– To fajnie musi się wam spać razem? – zapytała z pewnością w głosie wielbicielka berkowej urody.

– Nie śpimy razem. Berosław nie ma wstępu do łóżka – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

– Zły i podły z pana człowiek… – syknęła z nieukrywaną pogardą. Pogłaskała zachwyconego psa i… odmaszerowała bez pożegnania.

Pies może spać z człowiekiem, ale…

Kiedy ostatnio trafiłem na facebookową dyskusję na temat tego, czy wolno psa wpuszczać do pościeli, czy nie, jakie są wady tego, jakie zalety, przypomniałem sobie to zdarzenie. I postanowiłem popytać ekspertów.

Na pierwszy ogień poszedł Jacek Gałuszka, behawiorysta, psi szkoleniowiec.

– W której frakcji jesteś: tej, co pozwala spać psom z ludźmi, czy nie? – zapytałem wprost.

– Nie, nie, nie! To nie jest tak, jak mówisz – zastrzegł od razu mój rozmówca. – Psiarze dzielą się na zupełnie inne obozy: tych, którzy pozwalają psu spać w łóżku, i takich, którzy się do tego nie przyznają…

Oczywiście, znam tę teorię. Ale akurat ja jestem wyjątkiem. Dlaczego? Wyjaśnię na końcu – najpierw mieli być eksperci 🙂

– Moje obie gadziny śpią ze mną w łóżku – przyznaję. Nie ma w tym nic problematycznego, ale… Zawsze jest jakieś „ale”. Jeżeli pies przejawia jakieś problemy z zachowaniem, a zwłaszcza jeśli są to zachowania kontrolujące typu: gryzienie domowników, czy inne zaborcze, choćby rywalizowanie z człowiekiem o miejsce, o dostęp do jedzenia, do zabawki, to wtedy taki pies absolutnie nie powinien spać z nami – wyjaśnia behawiorysta.

Dlaczego tak? Bo, jak mówi ekspert od psich zachowań, łóżko jest bardzo ważnym miejscem w domu: jest położone wyżej od reszty, jest naszym azylem, należy do przewodnika, czyli do człowieka. Jeżeli chcemy, żeby relacje z naszym psem układały się dobrze, powinniśmy mu jasno sygnalizować, jakie zasady obowiązują w domu.

Zawsze, w 100 przypadkach na 100, jeśli jest jakiś problem związany z kontrolą nad domownikami, nad zasobami, z warczeniem przy misce na ludzi, z bronieniem zabawek, bronieniem kanapy, zawsze jest też ten problem, że pies śpi w łóżku.

– Jeżeli więc nie macie żadnych problemów z psem, niech śpi w łóżku. Nie ma problemu. Natomiast zawsze, w 100 przypadkach na 100, jeśli jest jakiś problem związany z kontrolą nad domownikami, nad zasobami, z warczeniem przy misce na ludzi, z bronieniem zabawek, bronieniem kanapy, zawsze jest też ten problem, że pies śpi w łóżku. Dostaje też coś za darmo, jedzenie zostaje zawsze w misce, zwierz jest głaskany za nic itd. – tłumaczy psi szkoleniowiec. – Natomiast gdy nie ma takich kłopotów, możecie spokojnie spać ze swoim psem – to najwyraźniej nie ma żadnego znaczenia – podkreśla.

Zabójcze psie bakterie czy zabójcza ludzka histeria?

A jak z bakteriami i innymi zabójczymi podobno mikroorganizmami, które kryją się tak na zwierzaku (mam na myśli i psa, i kota), jak i w jego wnętrzu? Czy rzeczywiście są tak groźne, że futrzaki powinniśmy natychmiast eksmitować z pościeli?

Po wytyczne wybrałem się do prof. Andrzeja Gładysza, specjalisty od „złych” mikrobów, byłego wieloletniego konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych.

Pan profesor popatrzył na mnie wymownie, westchnął i stwierdził, że… nie widzi przeciwwskazań dla bytności psa i kota w ludzkim łóżku.

Jak to – a ich bakterie, wirusy i inne potwory?

– Przecież to jest środowisko, w którym żyjemy na co dzień. Kwestią do rozważenia jest tylko to, czy wszystko zostanie w odpowiedni, rozsądny sposób potraktowane – wyjaśnia spokojnie pan profesor.

Wiadomo, że na sierści psa zawsze będzie sporo różnego rodzaju drobnoustrojów. Ale zwykle są to drobnoustroje środowiskowe (takie, których pełno wszędzie wokół nas): chorobotwórcze i niechorobotwórcze. – To są tzw. stymulatory immunologiczne do tego, żeby nasz układ odpornościowy w odpowiedni sposób reagował na pewne zagrożenia – tłumaczy zakaźnik.

Jak dodaje, oczywiście zwierzęta mogą być nosicielami pasożytów i wtedy spanie z takim psem czy kotem może być niebezpieczne – nieodrobaczone zwierzę może na tej pościeli zostawiać cysty, trofozoity i inne przetrwalnikowe formy pasożytów, które są bardzo inwazyjne.

Poczet pasożytów łóżkowych

Jakie to pasożyty? Choćby toksokaroza, która nie jest częstym schorzeniem, ale coraz częściej jest rozpoznawana, bo lekarze zaczęli być świadomi jej istnienia. To choroba wywoływana przez nicienie jelitowe występujące u psów i kotów. Najczęstsze inwazje larw tych nicieni pochodzą od młodych zwierząt (dotyczy to osobników poniżej 3. miesiąca życia, a przecież wtedy szczenięta same garną się do łóżka ) i od karmiących suk.

Ale również starsze zwierzęta mogą się z nami podzielić tym kłopotem. W ich przypadku groźne są jaja inwazyjne – po dłuższym dojrzewaniu w środowisku (odpowiednio wilgotnym i w odpowiedniej temperaturze). Zwierzęta przynoszę je spoza domu na sierści. Stamtąd jaja brudnymi psimi (czy kocimi) łapami i naszymi rękami trafiają dalej – do przewodu pokarmowego.

– Niestety, przydomowe piaskownice są często zanieczyszczone wydalinami psimi i kocimi zawierającymi takie jaja inwazyjne, które wraz z piaskiem mogą być zatargane do łóżka. Oczywiście, jeśli nie zadbamy o oczyszczenie sierści psa czy kota, zanim wskoczy do pościeli – tłumaczy prof. Andrzej Gładysz.

– Niestety, przydomowe piaskownice są często zanieczyszczone wydalinami psimi i kocimi zawierającymi takie jaja inwazyjne, które wraz z piaskiem mogą być zatargane do łóżka. Oczywiście, jeśli nie zadbamy o oczyszczenie sierści psa czy kota, zanim wskoczy do pościeli – tłumaczy prof. Andrzej Gładysz.

Warto dodać, że toksokaroza to pasożyt, który atakuje szczególnie nerw wzrokowy i może spowodować ślepotę. Czasem jest przyczyną ciężkich infekcji, które mogą się ujawnić nie od razu, ale w wieku dojrzałym – np. wtedy, gdy trzeba komuś przeszczepić rogówkę oka, soczewkę (chodzi zabieg usunięcia zaćmy).

Jest jeszcze inny, rzadki, ale groźny pasożyt, którego możemy przejąć od naszych futrzatych przyjaciół śpiących z nami w łóżku. Jak mówi znakomity zakaźnik, z kałem psów i kotów, które jadają surowe lub nieodpowiednio przygotowane termicznie ryby słodkowodne, mogą być wydalane jaja przywr żółciowych i jelitowych. Tych „zwierzątek domowych” nie polecam nikomu…

A skoro już straszymy wszystkim, co zwierzaki śpiące z nami w łóżku mogą nam „podarować”, warto dodać o czymś bardzo rzadkim, ale i bardzo nieprzyjemnym. Jak podpowiada pan profesor, ze wspólnego wyjazdu z ludźmi do tropików nasz pies może przywlec tasiemca karłowatego. Jego jaja mogą się dostać do pościeli wraz z resztkami kału psiaka.

Kolejnym rzadkim, ale wyjątkowo nieprzyjemnym zagrożeniem jest tasiemiec psi. W tym przypadku zakażamy się (ci, co właśnie jedli śniadanie, niech będą teraz czujni…) przez połknięcie pchły psiej lub wszoła, które są zakażone jajami tasiemca. Ostrzegałem, że nie będzie przyjemnie…

Były konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych dodaje też, że młode koty mogą być roznosicielami toksoplazmozy. Jeśli więc mamy takiego w domu, powinniśmy najpierw zbadać go u lekarza weterynarii i odrobaczyć zgodnie z zasadami sztuki.

– Nie warto karmić go surowym mięsem, bo to ono najczęściej jest przyczyną roznoszenia toksoplazmozy – podkreśla prof. Gładysz.

Ale nie myśl sobie, że tylko zwierzaki mogą nas czymś zakazić. Śpiąc z nami w łóżku też mogą być narażone na niebezpieczeństwo. Oczywiście najważniejsze jest takie, że ciężki człowiek zadusi przypadkiem małego kota czy psa. Nie to mam na myśli. Chodzi mi o giardię, pierwotniaka, który tak samo „kocha” psa i kota, jak i człowieka. Zwykle nie wiadomo, kto komu „sprzedał tę radość”. O niebezpieczeństwie związanym z giardią pisałem niedawno. 

Wystarczy dbać o higienę

Zakaźnik dodaje, że powinniśmy systematycznie dbać o higienę – zarówno swoją, jak i psa czy kota. – Jeśli więc godzimy się na psa w łóżku, on powinien być regularnie kąpany, czesany, umyty po powrocie ze spaceru (na tyle, na ile to możliwe). Trzeba go obejrzeć, by sprawdzić, czy na sierści nie ma np. kleszczy albo przyczepionych roślin, które mogą być rezerwuarem dla pasożytów. No i oczywiście powinniśmy go systematycznie odrobaczać – instrukcja dana mi przez znakomitego zakaźnika jest precyzyjna.

Kolejna jej część dotyczy higieny człowieka: powinniśmy w takim przypadku często zmieniać pościel, systematycznie ją wietrzyć. No i – co zabrzmi naiwnie, ale jest podstawą bezpieczeństwa w kontaktach ludzi ze zwierzętami – zawsze myć ręce po dotykaniu kota czy psa. Również tego, którego głaszczemy, gdy śpi obok nas.

– Wczoraj miałem pacjenta, który opowiadał, że miał strasznie zarobaczonego psa (podobno zwierzę z tego powodu zdechło). Ten pan jest przekonany, że z tego zwierzęcia przeszedł na niego jakiś pasożyt, który teraz porusza się, przemieszcza w jego organizmie. Zgłosił się, bo chciał mnie przekonać, żebym mu zlecił wykonanie badań – opowiada pan profesor. – Uznałem, że w tym przypadku niezbędne jest ogólne badanie na wykrycie pasożytów z jego kału. Zleciłem też badanie krwi serologiczne na toksokarozę. Wszystko po to, żeby uspokoić tego człowieka. Jeśli wyniki będą ujemne, trzeba mu będzie wytłumaczyć, że jest to obsesja i że trzeba ją leczyć u zupełnie innego specjalisty…

Jak twierdzi profesor Andrzej Gładysz, mając świadomość tego, o czym powiedział i stosując się do tych zasad, nie musimy się obawiać wpuszczenia kota czy psa do łóżka.

Dlaczego mój bergamasco nie może wejść do wyrka

A mi zostało wytłumaczenie się: dlaczego Berosław nie ma wstępu do wyrka swojego człowieka. Zapytam tak: kto lubi spać w piaskownicy? Nie widzę… Ja też nie. A mój kudłaty przyjaciel przynosi na swoich dredach tony piasku do domu! Teraz mniej, bo było wielkie strzyżenie psa (domowe, bez psich fryzjerów…). Ale i tak piach jest wszędzie.

Chodząc na boso po moim wrocławskim mieszkaniu, czuję się, jak na plaży w Pobierowie. To jeszcze jest do zniesienia… Ale spanie na czymś takim? Nic z tego – wolę być nazywany złym, podłym właścicielem psa (Bero i tak wie, jak jest naprawdę, a to najważniejsze 🙂 ).

Zdjęcia: Piotr Wąsikowski (1), Zwierzdobry.pl (1)