Sądzisz, że kota nie można nauczyć dobrych manier? Myślisz, że bez picia mleka Twój zwierz będzie nieszczęśliwy? I że za nic w świecie nie może się zaprzyjaźnić z psem? Przeczytaj, co o tym mówi zoopsycholog Marcin Wierzba

 

Koty są fałszywe i wredne – często słyszę takie opinie od ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z tymi zwierzętami.
Nie, to ludzie są fałszywi i wredni. Koty są prawdziwe w tym, co mówią i robią. Tyle że zwykle nie potrafimy tego zrozumieć, więc interpretujemy sobie kocie zachowania po swojemu, czyli fałszywie.

Jest i taka opinia, że kot nie potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Przychodzi do niego tylko wtedy, gdy czegoś chce, a więc jest interesowny.
Dużo w tym prawdy, ale dużo też przesady – moje koty przychodzą do mnie wtedy, gdy czegoś ode mnie chcą, ale też wtedy, kiedy to ja chcę mieć je blisko siebie. Gdybym się od nich opędzał, to by wiedziały, że się do mnie nie podchodzi. To prosty mechanizm – kot manipuluje mną, ja manipuluję nim. Przy czym częściej świadomie robi to kot… To, że on podejdzie i zacznie się ocierać o moje nogi albo wyda z siebie jakieś dźwięki, to są ewidentne zaproszenia do kontaktu. Kiedy tak robi, ja go pogłaszczę albo w inny sposób zwrócę na siebie jego uwagę, to zachowanie się utrwali.

To znaczy, że kot potrafi się uczyć, a przecież powszechną jest „wiedza”, że tych zwierząt nie można niczego nauczyć ani oduczyć.
To nieprawda – można je nauczyć i oduczyć wielu rzeczy. Chociaż, oczywiście, zmiana złych, kocich nawyków zabiera trochę czasu. Ale metody uczenia są uniwersalne – nie ma znaczenia, czy pracujemy z papugą, psem czy kotem. Za każdym razem, gdy wzmacniamy jakieś zachowanie nagrodą, nasz podopieczny zapamiętuje tego konsekwencję. Można więc nauczyć go aportowania, siadania, przybijania piątki.

Pytanie, czy zechce to robić – nawet jeśli przeszedł trening…
To już inna sprawa – trzeba go do tego skutecznie przekonać. Istotą sprawy, jak w przypadku ludzi, są różnice indywidualne – temperamentu, charakteru, inteligencji. Poza tym praca z kotem jest o tyle trudniejsza, że to gatunek trójwymiarowy, bo przecież potrafi skakać, wspinać się. Dlatego liczba rzeczy, które go rozpraszają, jest o wiele większa, niż np. w przypadku psa, który nie wskakuje na szafki. To utrudnia trening, ale jeśli chcę nauczyć kota wyskakiwania na komendę, mogę to zrobić z użyciem wędki, nagrody i odpowiedniej komendy. No i, ma się rozumieć, zdrowego rozsądku…

Wyjaśnijmy też, po co koty się ocierają o ludzi?
To u nich wrodzone zachowanie – jest to związane z obecnością na policzkach i kilku innych częściach ciała gruczołów zapachowych. Kiedy więc kot ociera się o człowieka, znakuje go swoim zapachem. Tak naprawdę stajemy się dla niego bezpiecznym punktem w przestrzeni, niejako mówi: „Ten człowiek jest mój!”. W ogóle koty są istotami chemicznymi. Jeśli popatrzymy na zachowania ssaków, to w większości przypadków podstawowym sposobem komunikowania się ze światem jest komunikacja chemiczna. Zwierzęta pozostawiają ślady i odczytują je równie skutecznie. Pod względem umiejętności węchowych one są o wiele doskonalsze niż my.

Dlatego ostre detergenty, przy pomocy których sprzątamy dom, zaburzają porządek w kocim świecie?
Niszczymy w ten sposób kotu jego zapachowe punkty orientacyjne. Tak dzieje się często. Jako zoopsycholog najwięcej klientów proszących o pomoc mam w okolicach Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, gdy sprzątamy domy dokładniej niż zwykle. Bo np. kot nagle zaczął się załatwiać poza kuwetą. Pozbawiony znaków zapachowych robi wszystko, by je jak najszybciej odtworzyć. Z naszego punktu widzenia zaczyna się zachowywać dziwnie, a ze swojego – logicznie.

Jest jeszcze jeden intrygujący stereotyp: podobno koty kładą się na tej części ciała człowieka, która jest chora?
I coś w tym rzeczywiście jest – one są wykrywaczami naszych emocji. Robią to bezbłędnie. Jeśli więc siedzę na kanapie, bo boli mnie brzuch, jestem skupiony na tym, to jest wielka szansa, że po chwili kot wskoczy mi na kolana, położy się na brzuchu i zacznie mruczeć. Nie jest to hipoteza do końca potwierdzona, ale to kocie mruczenie może mieć funkcję leczniczą. Przypuszczalnie wibracje emitowane przez kota mogą wpływać na tempo regeneracji tkanek – tak samego zwierzęcia, jak i człowieka, na kolanach którego siada. Przesłanką do tego, by taką hipotezą się zająć, jest to, że mruczą również te koty, które cierpią z powodu jakiejś choroby. A więc to mruczenie nie jest wyłącznie oznaką dobrego nastroju.

A kiedy kot kładzie się obok nas i głaskany zaczyna mruczeć, uspokaja również nas?
Uspokajamy się w ten sposób nawzajem. Taki pozytywny bliski kontakt ze zwierzęciem wywołuje u obu stron wydzielenie podwzgórzowej oksytocyny, która jest hormonem poprawiającym nastrój, hormonem szczęścia.

Myślisz, że koty rzeczywiście nie lubią głaskania? To też często słyszę…
Zależy, czy kot był od małego do tego przyzwyczajany. Jeżeli tak, powinno mu to sprawiać przyjemność. Aczkolwiek koty precyzyjnie pilnują swoich słabych punktów, więc nie każdy pozwoli się głaskać po brzuchu. Jeśli na to pozwala, znaczy, że w 100 procentach ufa swojemu opiekunowi.

Nie mogę nie zapytać i o to, czy kot istotnie nie przywiązuje się do człowieka, a jedynie do miejsca, w którym mieszka?
Jak w większości przypadków, po połowie jest to prawda i fałsz – one przywiązują się do terytoriów, które dokładnie znakują swoim zapachem. Ale w przypadku kotów domowych, które wchodzą z ludźmi w inne relacje niż tylko wsypywanie pokarmu do miski, bardzo istotny jest bliski kontakt z człowiekiem. One tak samo, jak inne zwierzęta domowe, potrafią tęsknić za właścicielem. Często zaburzenia zachowań u kotów wynikają z braku wystarczającej liczby bodźców. Jeśli więc decydujemy się na życie z kotem, powinniśmy najpierw poczytać o nim, poznać zachowania tego gatunku i robić wszystko, by zaspokajać jego potrzeby. Podstawową potrzebą jest zaspokajanie instynktu drapieżcy, który kot realizuje nie tylko przez przynoszenie właścicielowi wpółżywych myszy, ale też zabawą z człowiekiem, takie polowanie na niby – latające zabawki na wędce czy aportowanie przedmiotów.

Tak więc powiedzenie: „Każdy kot jest tygrysem” wydaje się prawdziwe?
Wszystkie koty zachowują się podobnie – przecież to drapieżniki. W przeciwieństwie do psów, które są drapieżne, ale mogą zjeść niemal wszystko, kot potrzebuje wysokokalorycznej, białkowej diety, którą uzupełnia o witaminy zawarte w niektórych roślinach lub poprawia sobie nastrój substancjami bioaktywnymi zawartymi w kocimiętce czy kozłku lekarskim (czyli w walerianie). Dlatego inny jest skład karmy przeznaczonej dla kota, inny tej dla psa.

Teraz stereotyp najpopularniejszy: kot powinien pić mleko.
Mleko jest pokarmem dobrze przyswajalnym tylko dla młodych ssaków. Jeśli zwierzę zaczyna przechodzić na dietę stałą, mleko stanowi coraz mniejszą część jego menu, a w końcu w ogóle przestaje być pokarmem. W związku z tym karmienie kota mlekiem ma sens tylko wtedy, gdy on jest bardzo mały. U dorosłego nie ma to żadnego sensu – ten pokarm jest już dla niego słabo przyswajalny, a poza tym może wywoływać przykre dla wszystkich zaburzenia gastryczne…

Wiadomo, że większość kotów „udeptuje” swojego człowieka. Po co?
To instynktowne zachowanie. W ten sposób zostawia na człowieku swój zapach, bo gruczoły produkujące feromony znajdują się też na opuszkach łap. Po drugie jest to coś, co można wyprowadzić z okresu, gdy te zwierzęta żyły dziko: chodzi o przygotowanie sobie posłania. No i udeptywanie jest typowe dla kociąt, gdy są karmione mlekiem przez matkę. Naciskając na sutki, stymulują wypływanie mleka. Czyli to się kotu kojarzy z czymś bardzo przyjemnym.

A na finał naszej rozmowy zostawiłem coś o kocich wojnach: ponoć kot i pies nie mogą się polubić.
To nieprawda. One mogą się nawet zaprzyjaźnić, pod warunkiem jednak, że przygotujemy i kota, i psa na takie spotkanie. Wszystkie zwierzęta w okresie młodocianym przechodzą okresy wrażliwe w rozwoju. Wtedy dochodzi do intensywnej nauki, do zapamiętywania różnych obiektów, sytuacji. Tak się uczą świata. Kiedy więc mamy kociaka na takim etapie i przedstawimy mu przyjaźnie nastawionego psa, ten pozytywny obraz wdrukuje mu się w pamięć. Będzie wiedział, że przed psem nie trzeba uciekać. Oczywiście, kot i pies mają różną mowę ciała, więc na tym tle dochodzi do wielu nieporozumień. Jeśli w nieumiejętny sposób będziemy wkraczać między jedno a drugie zwierzę, można popełnić błąd polegający na tym, że albo pies, albo kot skojarzy sobie obecność drugiego gatunku z czymś nieprzyjemnym. Wtedy ich relacje nie będą dobre. Jeśli jednak nie popełnimy błędów podczas socjalizacji, mamy psio-kocie stado, które żyje w znakomitej komitywie.

 

A Ciebie czym Twój kot zaskoczył? Jakie jego zachowanie zupełnie nie pasuje do tego, o czym wcześniej słyszałeś? Napisz o tym w komentarzu.