Za co pies ma kochać święta i koniec roku? Nie znam ani jednego powodu. Muszę pogadać z Berosławem – może wymieni jakiś…

Na razie milczy, smutno tuląc kosmatą łepetynę do czystych spodni swojego człowieka. Nie baczy mój pies na to, że jego Sas wygląda, jak by po dżinsach prześlizgało się wielkie stado ślimaków – wyciera nos we mnie. I kto mu zabroni? No bo na pewno nie ja!

Pewnie większość psich nosów tak szuka ratunku – dla nich zaczęła się najtrudniejsza pora roku: pora f(r)ajerwerków. Tu i ówdzie już słychać, ale to dopiero początek szaleństwa. Już za chwilę każde wyjście na wieczorny spacer będzie się dla psa kończyć stanem bliskim zawałowi.

Czemu służą f(r)ajerwerki, petardy i inne wybuchające „zabawki”? Nie mam pojęcia. Zakładam, że to efekt skrajnego skretynienia (rzadko używam tu takich słów, ale naprawdę trudno mi to zrozumieć). Tej wersji będę się więc trzymał.

A że nie mogę zakazać sprzedaży tych debilnych „zabawek” (znajomi chirurdzy znowu potrenują przyszywanie palców…), postanowiłem poszukać pomocy w uspokojeniu psa. Wielu rzeczy już próbowałem, ale efekt był zawsze mizerny: przerażony Berosław zawsze ledwie przetrzymuje ostatnie dwa tygodnie roku.

Z nadzieją, że jednak można sobie poradzić z tym przerażeniem, wybrałem się do Jacka Gałuszki, behawiorysty, psiego szkoleniowca, założyciela szkoły Wesoła Łapka. Co zrobić, gdy pies się boi fajerwerków? Oto, co podpowiedział:

Co zrobić, gdy pies się boi fajerwerków

utworzone przez Zwierzdobry.pl: Maciej Sas i Jacek Gałuszka

Rozwiń transkrypcję rozmowy

Ta pora jest bardzo trudna dla psów, dlatego że będzie cała masa rozmaitych odgłosów, wybuchów, hałasów, które je (przynajmniej niektóre, a może i większość…) przerażają. Czy jeszcze teraz (czyli dość późno) można Twoim zdaniem coś z tym zrobić?
To zależy od tego, na ile rzeczywiście ten zwierz się boi wybuchów, dlatego że każdy bodziec o takiej intensywności jak wystrzał, którego wcześniej nie poznał, będzie wprost odnosił się do instynktu przetrwania. Czyli pies będzie starał się po prostu uciec przed tym. Jeśli nie będzie mógł uciec, to będzie nam panikował lub po prostu przeżywał ogromny stres.

Czy powinniśmy w tym momencie w jakiś sposób reagować: przytulać go, głaskać, robić cokolwiek innego?
Przytulać, głaskać – niekoniecznie. Natomiast możemy go owinąć.

Co masz na myśli?
Wziąć ciasną kamizelkę albo ciasne leginsy, obciąć kawałek, wyciąć dziury na przednie łapy i założyć psu tak, jak koszulkę przez głowę.

I co to daje?
To jest bardzo ciekawa sprawa, bo tak działają takie kamizelki, które się nazywają Anxiety Wrap – kamizelka przeciwlękowa. Zamiast tego, można użyć oczywiście bandaża elastycznego. Chodzi po prostu o to, że jeżeli tego psa tak opatulimy, owiniemy, to on przez lepsze poczucie swego ciała się uspokaja.

To jest bardzo ciekawa sprawa, bo tak działają takie kamizelki, które się nazywają Anxiety Wrap – kamizelka przeciwlękowa. Zamiast tego, można użyć oczywiście bandaża elastycznego. Chodzi po prostu o to, że jeżeli tego psa tak opatulimy, owiniemy, to on przez lepsze poczucie swego ciała się uspokaja.

Sprawdziłeś to? Ten sposób działa?
Tak, sprawdziłem. Ale to nie ja wymyśliłem – to się wzięło od Temple Grandin, która jest panią cierpiącą na zespół Aspergera, a jednocześnie jest zoopsychologiem. W Stanach Zjednoczonych ona właśnie zaprojektowała humanitarne rzeźnie, w których krowy się nie stresują. Zauważyła, że jak takiej krowie trzeba było obciąć racice czy zrobić jakieś badanie weterynaryjne, to się ją umieszczało w maszynie, która ją lekko ściskała. Potem skonstruowała taką maszynę dla siebie i w atakach paniki wchodziła do niej, żeby ją przytulała i wtedy się… faktycznie uspokajała. Potem to zostało przejęte przez panią Lindę Tellington-Jones i ona stworzyła technikę T-touch i wrapping, czyli owijanie psa, który rzeczywiście działa uspokajająco w sytuacjach stresowych – nawet przy tym, gdy pies się boi wystrzałów czy fajerwerków.

Gdybyśmy jeszcze teraz tego spróbowali, to przynajmniej w niektórych przypadkach może się okazać skuteczne?
Tak jest naprawdę. To brzmi trochę jak science fiction, ale to naprawdę działa (śmiech). Sprawdziłem to parę razy u psów, które rzeczywiście przeżywały taki strach i po takim owinięciu one się kładły i spały. Naprawdę. Natomiast to nie będzie działało, jeżeli mamy realną fobię, to znaczy jeżeli poziom natężenia strachu jest tak duży, że pies traci kompletnie kontakt ze światem i wchodzi w ten taki tryb przetrwania związany z paniką.

Co wtedy zrobić, powiedz?
Wtedy niewiele można zrobić. Można psa spróbować odizolować od tego dźwięku, ale tak naprawdę należy podać leki.

Jakie? Bo od razu pojawia się wątpliwość, że to będą jakieś środki przychotropowe, które mogą zaszkodzić zwierzęciu. Jak to zrobić?
Tak naprawdę to trzeba poprosić lekarza weterynarii o to, żeby przepisał te leki, bo musi wziąć pod uwagę stan zdrowia zwierzęcia, jego wielkość, wiek ewentualnie jakieś choroby towarzyszące. Najczęściej podaje się leki z grupy benzodiazepin, które mają takie działanie, że hamują pamięć krótkotrwałą, czyli zwierzę po prostu nie pamięta tego zdarzenia, które się zadziało i sobie spokojnie przesypia ten moment. Oczywiście nie można tych środków podawać przewlekle, dlatego że one mają działanie niekorzystne i uzależniające. I na to chciałbym zwrócić uwagę. Jest taki lek, który się nazywa acepromazyna albo (w handlowej nazwie) Sedalin podawany psom właśnie przez niektórych lekarzy jako dobry sposób na strach, kiedy się zwierzę boi. Podajemy Sedalin i ono w tym momencie się uspokaja. Otóż tak naprawdę ono się nie uspokaja tylko unieruchamia! Acepromazyna działa unieruchamiająco i dlatego jest stosowana na przykład przy krótkich zabiegach weterynaryjnych, przy jakiś takich sytuacjach, gdy trzeba psa po prostu na chwilę unieruchomić.

Ale świadomość zwierzęcia dalej działa?
Pies nadal przeżywa strach, tylko się nie może ruszać. To jest po prostu torturowanie zwierzęcia! Nie podajemy Sedalinu jako środka zapobiegającego strachowi przy różnych fobiach dźwiękowych. Nie i koniec!

Acepromazyna działa unieruchamiająco i dlatego jest stosowana na przykład przy krótkich zabiegach weterynaryjnych, przy jakiś takich sytuacjach, gdy trzeba psa po prostu na chwilę unieruchomić. Pies nadal przeżywa strach, tylko się nie może ruszać. To jest po prostu torturowanie zwierzęcia! Nie podajemy Sedalinu jako środka zapobiegającego strachowi przy różnych fobiach dźwiękowych. Nie i koniec!

Jeszcze raz powtórzmy w takim razie, gdyby się komuś zdarzyło, że lekarz weterynarii (a tak się może zdarzyć) zaordynuje ten lek. Przypomnijmy jego nazwę?
To jest Sedalin – często w niebieskim żelu albo tabletkach. Nazwa chemiczna to acepromazyna. Tego nie podajemy! To jest taki farmakologiczny kaftan bezpieczeństwa, czyli coś, co unieruchamia, ale nie działa przeciwlękowo.

Jeszcze co do jednej rzeczy chciałbym się upewnić: jak rozumiem, kiedy jesteśmy w domu, można też umieścić zwierzaka w takim miejscu, w którym najmniej będzie słychać wszelkie odgłosy. Może to być zamknięta, odizolowana łazienka, pokój?
Tak, niektóre psy bardzo fajnie będą się zachowywały wtedy, kiedy je odizolujemy od tych bodźców. Można je odizolować na kilka sposobów. Jeżeli mamy właśnie jakieś takie ciche miejsce, zaciemnione, wyciszone to tam będzie na pewno dobrze, ale można też po prostu psu zatkać uszy.

W jaki sposób?
Watą (śmiech). Jeżeli mamy psa, który znosi taki zabieg, to są takie specjalne opaski na uszy. Nazywa się to kamin cap, czyli taka uspokajająca czapeczka. Chodzi o to, że jeżeli pies po prostu nie słyszy tych wystrzałów tak intensywnie, to nie reaguje na nie tak mocno, więc można spróbować mu zatkać uszy. Jeżeli nie, możemy puścić jakiś dźwięk alternatywny, jakąś muzykę, coś takiego, co zagłuszy to, co się dzieje na zewnątrz. Znam też taki hotel dla psów, który organizuje sylwestra dla psów i ludzi. Zabawa odbywa się w… bunkrze, gdzie nie dochodzą żadne obce dźwięki.

Mówisz o bunkrze wojskowym?
Tak, o prawdziwym bunkrze, bo hotel się mieści nad bunkrem (uśmiech).

I to działa?
Oczywiście, że działa. I cieszy się ogromną popularnością, bo wtedy psy i ludzie są po prostu spokojni.

Teraz zasiałeś ziarno nadziei: „znajdź sobie i swojemu psu bunkier, człowieku”. Tylko gdzie do znaleźć? (śmiech)
Gdzieś w okolicach Wałbrzycha (śmiech). Ale jest jeszcze jedna sprawa – jak można przygotować psa na te wybuchy. Jeżeli mamy młodego zwierzaka, szczeniaka, to koniecznie powinniśmy go oswajać z różnymi dźwiękami. Tak naprawdę 3. tygodnia życia do 16., kiedy trwa okres socjalizacji, włączamy różne dźwięki, w tym fajerwerki, wybuchy, petardy. Nie za głośno na początek ale systematycznie oswajamy szczeniaka z tym.

Jeżeli mamy młodego zwierzaka, szczeniaka, to koniecznie powinniśmy go oswajać z różnymi dźwiękami. Tak naprawdę 3. tygodnia życia do 16., kiedy trwa okres socjalizacji, włączamy różne dźwięki, w tym fajerwerki, wybuchy, petardy. Nie za głośno na początek ale systematycznie oswajamy szczeniaka z tym.

Myślę, że to już jest zadanie na nowy rok – żeby przygotować psa do następnego sylwestra. Teraz jest już chyba trochę za późno, żeby takiego szczeniaka uczyć?
Nie, jak mamy szczeniaka, to nie jest za późno, bo jeszcze jest parę tygodni, więc spokojnie można to zrobić. Jak? Na przykład, podając mu jedzenie, równocześnie włączamy takie dźwięki. Pies sobie zjada i kojarzy jedzenie z tym, co gdzieś w tle słyszy.

Mówisz: „włączamy”, czyli z magnetofonu?
Tak, mówię o nagraniu z magnetofonu. Dobrze, żeby to było dobrej jakości, dlatego że tutaj ważne są basy. Niskie częstotliwości przy wybuchach występują w dużej ilości. Basy są odbierane nie tylko przez ucho psa, ale przez całe ciało, więc to powinno być takie dość realistyczne, żeby przyzwyczaić psa rzeczywiście do tego, co będzie się działo w tym trudnym okresie.

Czyli tak naprawdę podajemy mu szczepionkę na takie odgłosy?
Bardzo dobre porównanie! Szczepionka, czyli bodziec w niewielkim natężeniu, który uczy psa radzenia sobie z tym realnym problemem, z którym się potem będzie musiał mierzyć. Tak jest, to jest szczepionka!

Kamizelka przeciwlękowa, trening odczulający, sylwester w bunkrze przeciwatomowym, leki – niech zadziała cokolwiek. Może uda mi się znaleźć sylwestra w bunkrze, o którym wspomniał Jacek Gałuszka? Wszystko ma sens, byle przyniosło ulgę mojemu przerażonemu przyjacielowi.

I Waszym również! A jeśli macie znajomych, których psy też się tak boją, jak Berosław, podpowiedzcie im rozwiązania zaproponowane przez mojego rozmówcę. Niechże nasze psy znajdą choć trochę ukojenia dla skołatanych pod koniec roku nerwów.

A może macie swoje, skuteczne sposoby na radzenie sobie z psim strachem przed f(r)ajerwerkami? Co robicie, gdy pies się boi fajerwerków? Podzielcie się nimi w komentarzach. Z góry dziękuję za podpowiedzi! Oczywiście w imieniu psów…