Blue, moja niebieska przyjaciółka, była kiedyś prawdziwą, kocią modelką – smukłą, wiotką. Dziś to nieco odległe czasy, choć – jak każdy wyznawca kocizmu – zawsze będę twierdził, że jest najpiękniejszą kotką świata. Kto twierdzi inaczej, jest w błędzie (delikatnie mówiąc… 🙂 )

Nie da się jednak ukryć, że zrobiła się w ostatnich latach (a skończyła już 8 wiosen) pulpetem. Dlaczego? Teraz już wiem – to moja wina. Nie zadbałem o nią odpowiednio po kastracji. A zdecydowałem się na zabieg bo:

a) zachowania Bluśki w czasie rui było nie do wytrzymania dla mnie i Berosława (a potem i Bubusława); również dla niej samej;

b) dopadło ja ropomacicze – trzeba było ratować kocie życie.

Niestety, każdy taki zabieg – i u kota, i w przypadku psa – wiąże się z ryzykiem zatuczenia zwierza.

Co więc zrobić, by tak się nie stało? Po instruktaż dotyczący tego, jak nie zamienić kota i psa po kastracji w wielką parówkę, wybrałem się do eksperta – pani doktor Agnieszki Kurosad, lekarza weterynarii, dietetyka zwierzęcego, pracownika naukowego Katedry Chorób Wewnętrznych z Kliniką Koni, Psów i Kotów Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu:

Jak sprawić, żeby kot i pies nie utyły po kastracji

utworzone przez Zwierzdobry.pl: Maciej Sas i dr Agnieszka Kurosad

Nie zostaje nic innego, jak spróbować odchudzić moje dwa koty pulpety. Łatwe to nie jest, o czym świadczy artykuł, który powstał kilka tygodni temu.

Ale jeśli dopiero planujesz zabieg kastracji u Twojego kota czy psa, przygotuj do tego odpowiednio Twojego zwierza i… samego siebie. W przypadku naszych futrzatych przyjaciół powiedzenie „lepiej zapobiegać, niż leczyć” jest prawdziwe podwójnie. Wie o tym doskonale zwłaszcza ten, kto próbował odchudzić nazbyt obfitego kota… 🙂

Fot. Pixabay.com.pl