W domu singla pojawia się drugi człowiek. Normalna sprawa. Ale nie dla psa, który dotąd miał panią/pana tylko dla siebie. Jak go przekonać, że musi zwolnić miejsce w łóżku i że to nie konkurencja, a nowy parter do zabawy? Podpowiada Łukasz Wacławski, trener psów.

 

Człowiek jest samotny, ale ma psa. Spotyka drugiego samotnego człowieka, czyli: w domu kobiety pojawia się nowy mężczyzna, albo u faceta zjawia się nieznana dotąd psu kobieta. Jest miło, ale… Pies zaczyna warczeć na przybysza. A to, zwłaszcza w chwilach intymnych, może być trudny przeżyciem. Nie wiem, czy się Pan z tym kiedyś zetknął jako psi trener, ale to podobno mało radosna sprawa…
(uśmiech) Tak, zetknąłem się z czymś takim. Myślę, że jeśli pojawia się problem w takiej sytuacji, jaką pan opisał, a więc pojawienie się w domu nowego człowieka, to tak naprawdę oznacza, że ten problem istniał już znacznie wcześniej, tylko nie został zidentyfikowany. Albo był ignorowany. Gdybym zrobił profil psa, który takie zachowania prezentuje (czyli np. jest zazdrosny o nowego mężczyznę swojej pani), wyglądałoby to tak: zapewne to zwierz, który spędza dużo czasu na kolanach swojej pańci albo siedzi nieustannie tuż obok, jest ciągle wygłaskiwany, zabiera jej dużo czasu. Ale są to aktywności, które zamiast budować jego pewność siebie i fajną współpracę, wzajemne zrozumienie się, budują niezdrowe przywiązanie, a nawet, trzeba by właściwie powiedzieć: uzależnienie. To jest podobna sytuacja do tej, gdy psy mają problem z zostawaniem w domu, o czym mówiliśmy niedawno – zwierzę nie potrafi spędzić ani chwili bez człowieka: ma ciągły dostęp do łóżka, śpi tam, siedzi na sofie, a kiedy wychodzą na spacer, wypada z impetem za drzwi, a potem ciągnie swoją panią na smyczy po krzakach… Nie ma tu współpracy i odpowiednio ułożonej relacji.
Kiedy więc pojawia się ktoś, kto zaczyna konkurować o zasoby (czyli czas i uwagę właścicielki) i wprowadza jakieś swoje zasady, staje się konkurentem. No bo jednak chciałby, żeby ten pies z łóżka zszedł… Ale jeśli on tego nigdy w życiu nie ćwiczył, nikt nigdy w życiu mu nie powiedział: „Kolego, zostań na swoim posłaniu”, to nagle staje się to wielkim problemem.

Trudno się dziwić… Ale jak to rozwiązać?
Rozwiązania trzeba szukać dużo wcześniej, ale przecież w czasie się nie cofniemy. Nie zmienimy tego u zarania. należy przeanalizować całą relację właściciela z psem, warunki, w jakich zwierzę funkcjonuje. No a potem trzeba zacząć się wzajemnie na nowo tego uczyć: wprowadzamy język zasad, pewnych ograniczeń, ale też koniecznie świetnej zabawy z tą drugą osobą, która dołączyła do „stada”. Należy starać się tę relację równoważyć, np. w czasie ciekawych, wspólnych spacerów.

Równoważyć, czyli….?
Z jednej strony pojawiają się konsekwentnie realizowane zasady, a z drugiej – elementy takiego oddechu i budowania tej pozytywnej relacji. Zresztą zasady też budują pozytywną relację – na tym się przecież świat opiera: istnieją określone zasady i określone konsekwencje konkretnych zachowań. Psy, jako mądre istotny, doskonale to rozumieją.

Zasady też budują pozytywną relację – na tym się przecież świat opiera: istnieją określone zasady i określone konsekwencje konkretnych zachowań. Psy, jako mądre istotny, doskonale to rozumieją.

A więc wprowadzenie jakiegoś zakazu nie sprawi, że nasz rozpieszczony pies będzie cierpiał?
Wręcz przeciwnie – to jest właśnie moment, kiedy zwierz uczy się, że ktoś może czegoś od niego oczekiwać. Np. zablokowanie wejścia na łóżko jakimś gestem czy słowem (na pewno nie krzykiem i wielką awanturą!) oznacza, że pies uczy się subtelnych komunikatów, które mu wysyłamy. Później, kiedy ten sam zwierz chce np. skoczyć na człowieka i zobaczy gest przećwiczony już wcześniej w różnych sytuacjach, wycofa się: spokojnie usiądzie, żadna krzywda mu się nie stanie. Co więcej, przecież taka krzywda może mu się przydarzyć, gdy coś narozrabia. Bo zwykle zwierzęta wpadają w tarapaty właśnie z tego powodu, że nagle gdzieś wskakują, coś niszczą, choćby ubrania, albo kogoś przewracają, łamiąc mu nogę. I co wtedy zrobić?

Twierdzi Pan, że można skutecznie zmienić złe nawyki dojrzałego psa, który ma 5 czy 7 lat?
Można, jak najbardziej! Tak działa natura – jest takie świetne powiedzenia, które często przywołuję w czasie szkoleń: „Przyroda nie zna ani kary, ani nagrody – są tylko konsekwencje”. To jest coś, co działa tu i teraz. No i od teraz.
Dlatego wiek psa i jego przyzwyczajenia mają tylko takie znaczenie, że jakieś złe zachowanie może być bardziej utrwalone, więc trochę więcej czasu zajmie wypracowanie nowych wzorców zachowań albo, mówiąc językiem informatycznym, wgranie psu nowego oprogramowania (śmiech).

Wiek psa i jego przyzwyczajenia mają tylko takie znaczenie, że jakieś złe zachowanie może być bardziej utrwalone, więc trochę więcej czasu zajmie wypracowanie nowych wzorców zachowań albo, mówiąc językiem informatycznym, wgranie psu nowego oprogramowania (śmiech).

Powiedział Pan, że zna takie przypadki. Nie są to więc rzadkie sytuacje?
Nie są, bo to się wpisuje w cały obraz takiego nowoczesnego społeczeństwa, gdzie pies jest widziany jako mały, włochaty człowieczek i traktowany w sposób dla niego mało czytelny – na pewno nie psi. Taki zwierz z reguły zaczyna mieć jakieś problemy ze swoim zachowaniem (to z naszego, ludzkiego punktu widzenia). Ale tak działa natura – ona każe np. kontrolować to, co się da kontrolować. Jeśli więc cała przestrzeń w domu jest dostępna dla mnie, to mam ją dla siebie. Jeżeli wszystkie zabawki są porozrzucane po całym mieszkaniu, to pies może sobie ćwiczyć ich kontrolowanie. Kiedy jedzenie ciągle stoi w misce, to jest element, który pies postanawia kontrolować. A kiedy zaczynamy zabawkę wyciągać tylko wtedy, gdy się z psem bawimy, a jedzenie w chwili, gdy przyszła pora jego nakarmienia, albo zabieramy je na spacer, by stało się elementem zabawy, to mamy wszystkie te elementy takie same, ale stają się one cennym zasobem, nad którym to my przejmujemy kontrolę! Uczymy przy tym psa, że zdobędzie to, na czym mu zależy, w określonej sytuacji – gdy zachowa się w pożądany sposób. Na tej zasadzie uczą się zarówno psy, jak i wiele innych stworzeń na tym świecie (uśmiech). Bo taka jest natura…

Fot. Pixabay.com.pl