W Wigilię wszystkie zwierzęta, nawet ludzie, mają mówić ludzkim głosem. To oczywiste… Niech więc Zwierz Dobry też takim przemówi. I bez żadnych zbędnych wstępów, bo przecie wiadomo nie od dziś, że „pisane szkodzi”. Zresztą, w czasie świąt któż miałby czytać? Będzie więc krótko i konkretnie o tym, czym nie karmić kota i psa w czasie świąt.

Postaraj się, człowieku, nie zabić Twojego kota i psa przez najbliższe, radosne dni! Nie, niczego się nie nawąchałem. Święta często kończą się dla naszych braci mniejszych małą lub (nie daj Bóg…) większą katastrofą zdrowotną. Dlaczego? Bo ludzie, chcą okazać zwierzakom swoją miłość, karmią je swoimi „pysznościami ze świątecznego stołu”. A to prosta droga do katastrofy.

Żeby nie zostać posądzonym o nadęcie i zbędne mądrzenie się, o najczęstsze grzechy wypytałem doktora nauk weterynaryjnych Agnieszkę Kurosad, dietetyka weterynaryjnego z Katedry Chorób Wewnętrznych z Kliniką Koni, Psów i Kotów Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Oto 7 grzechów głównych popełnianych przez ludzi względem zwierzaków przy świątecznym stole:

1. Czekolada. Zawiera metyloksantyny szkodliwe zarówno dla psa, jak i kota. Kot pożre ją mniej chętnie, bo… nie ma receptora smaku słodkiego. Pies lubi słodycze i nie da się długo prosić. I zatrucie gotowe…

2. Winogrona i rodzynki. Kot raczej nie zhańbi się ich zjadaniem. Pies – chętnie. To może się źle skończyć, bo kiepsko metabolizuje takie specjały.

3. Owoce pestkowe (np. jabłka). Ich pestki zawierają pochodne cyjanowodoru. Można więc podać psu jabłko (to jedyna rzecz, którą mój dredziasty przyjaciel Berosław jest gotów ukraść ze stołu…), ale bez gniazda nasiennego.

4. Orzechy. Najgorsze są włoskie, bo zawierają juglon – substancję, która podczas obierania orzechów brudzi nam ręce, a dla psów jest bardzo niebezpieczna!
A inne orzechy? Nie działają lepiej, bo są tłuste i ciężkostrawne. Mogą wywołać zapalenie trzustki!

5. Tłuste jedzenie: karp, mięso. Na co dzień nasze zwierzaki nie jadają takich rzeczy. Jeśli więc nagle w święta napasiemy je „pysznym mięskiem”, biegunka będzie najniższym wymiarem kary. Często takie świąteczne, gastronomiczne szaleństwa kończą się dla naszych zwierzaków wspomnianym przed chwilą zapaleniem trzustki.

6. Potrawy, które nigdy poza świętami nie lądują w misce kota i psa. Taka nagła zmiana diety bardzo często kończy się tak, jak w punkcie 5. Czyli dramatyczną, świąteczną wyprawą do lekarza…

7. Gwiazda betlejemska (ten grzech dodaję do listy od siebie, czyli Zwierza Dobrego). To piękna, egzotyczna ozdoba stojąca gdzieś niedaleko świątecznego stołu. Niestety, nasze koty często uznają tę roślinę za doskonałą przekąskę. Jeśli zauważyłeś/zauważyłaś, że Twój kot zakąsił taką „zieleninkę”, nie zastanawiaj się – pędź do lekarza. To silna trucizna. Również dla ludzi.

W razie potrzeby można wywołać wymioty. Jeśli ktoś chce poczytać więcej o tym, jakie są objawy zatruć i jak sobie radzić w takim przypadku, niech też przeczyta rozmowę na ten temat z weterynaryjnym internistą dr. Wojciechem Hildebrandem.

A poza tym warto zawczasu sprawdzić, które lecznice weterynaryjne w Twojej okolicy mają dyżur 24-godzinny albo chociaż przez kilka godzin działają w święta. Gdyby się coś, nie daj Bóg, przydarzyło, nie będziesz tracić czasu na szukanie adresów i numerów…

Ale ten tekst powstał po to, by takiej potrzeby nie było. Podziel się więc z Twoim psem/kotem opłatkiem (ten nie zaszkodzi futrzakom), bo to w końcu też rodzina. A potem cieszcie się swoim towarzystwem i radujcie! 🙂

WESOŁYCH ŚWIĄT!!